


Czekając na człowieka. Niepublikowane teksty -

Parametry
- Stan
- Nowy
- Faktura
- Faktura VAT
- Tytuł
- Czekając na człowieka
- Autor
- Agnieszka Osiecka
- Wydawnictwo
- Prószyński i S-ka
- Waga (z opakowaniem)
- 0,3 kg
- Rodzaj
- Pisarze i poeci
- Wydanie
- Standardowe
- Typ
- wspomnienia
- Okładka
- twarda
- Wysokość produktu
- 19,6 cm
- Szerokość produktu
- 13,6 cm
- Numer wydania
- 1
- Liczba stron
- 136
- Rok wydania
- 2 022
- Język
- polski
- ISBN
- 9788382343960
- Nośnik
- książka papierowa
Opis produktu

Czekając na człowieka. Niepublikowane teksty
Autor: Agnieszka Osiecka
EAN: 9788382343960
Typ publikacji: książka
Strony: 136
SID: 3210697
Czekając na człowieka. Niepublikowane teksty
Niepublikowane zapiski, listy, wywiady i zdjęcia Agnieszki Osieckiej z czasu ciąży i porodu. Walka o równouprawnienie figur artystki, matki i ąc na człowieka, Agnieszka Osiecka chciała, by jej macierzyństwo było chociaż trochę niezwykłe.Nie chciała urodzić w czasie seansu hipnotycznego. Chociaż właściwie była przygotowana, miała w małej torebce skierowanie, analizę WR, szczotkę, krzyżyk, a w dużej - piżamę, tranzystor i zieloną książkę.Miała po uszy ciążowej kiecki. Wciąż ta sama kiecka. Jak z sierocińca się czuła.Coś nie wyszło z pierwszym szpitalem. Było jej właściwie wszystko jedno, gdzie będzie ta stajenka, czuła tylko Reisefieber - żeby to już. Była strasznie ciekawa, jaki on będzie, ten człowiek.Z drugim szpitalem też coś nie wyszło. Pętała się jak ta Matka Boska z murzyńskich jasełek. Cztery grube Murzynki śpiewały jej: No room in the hotel! Ale się nie przejmowała. Im mniej pompy, tym mniejsza były koleżanki. Odkąd była w ciąży, rozmawiały z nią jak ze zwierzęciem. Żadna nie spytała, nad czym pracuje, tylko co ją boli, gdzie swę ła jednocześnie i wielką pospolitość swojego losu, i takie coś, jakby cała przyroda i cały Pan Bóg nią jedną się zajmowali.Aż do 4 lutego 1973 roku do godziny 13.55, kiedy to w asyście pielęgniarki i salowej urodziła córkę. Trwało to parę minut, ale strasznie się wysiliła i pierwszy chyba raz w życiu nie myślała o sobie. Myślała tylko o tym dziecku, żeby wszystko robić jak trzeba. Bardziej niż wszystkie książki na świecie dopomógł jej okrzyk położnej: Przej, przej, kochana! Ze złością!.Nie od razu była do szpiku kości Człowiekiem, Który Ma Dziecko. Kładła się spać z obłędnymi matkowatymi myślami. Ale kiedy udawało się jej zasnąć, sen zmywał to nowe myślenie-gdakanie i budziła się z jakąś melodią z byłego dansingu, z jakimś obrazkiem z Mazur pod powiekami albo w jakiejś jamie byłego strachu - budziła się w starym kiedy przynosili rano córkę sztywno zapakowaną jak biały święcony cukierek, była po prostu zachwycona.

