

Jurek Lewi, ofiara marca.

Parametry
- Stan
- Nowy
- Faktura
- Faktura VAT
- Tytuł
- Jurek Lewi, ofiara marca.
- Autor
- Kulik Wojciech,Lissowski Tomasz,Przysuski Feliks, Praca zbiorowa
- Wydawnictwo
- Penelopa
- Okładka
- miękka
- Liczba stron
- 181
- Rok wydania
- 2 007
- Język
- polski
- ISBN
- 9788364076756
- Nośnik
- książka papierowa
- Produkt wprowadzony do obrotu na terenie UE przed 13.12.2024
- Tak
Opis produktu
JUREK LEWI OFIARA MARCA ?
W 1963 roku w warszawskim klubie „Maraton" zjawił się 14-letni Jerzy Lewi. Fanatycznie kochający szachy i wybitnie utalentowany, mógł przesiadywać w klubowej salce godzinami (najchętniej nie wychodziłby wcale...) i wkrótce poczynił w grze wielkie postępy. W 1965 roku został mistrzem Polski juniorów, by następnie powtórzyć ten sukces jeszcze trzykrotnie.
Szachy były zapewne dla Lewiego odskocznią od codziennych problemów; dorastał bez ojca, w brzydkiej czynszowej kamienicy na warszawskiej Pradze, z matką nie potrafiącą przezwyciężyć okupacyjnych lęków i przepełniającego ją poczucia krzywdy. Jerzy nie był wzorowym uczniem, a jego ekstrawagancja i zmuszający do ciągłego działania temperament czyniły go kimś z trudem mieszczącym się w ramkach szkoły.
Przy końcu lat sześćdziesiątych, gdy jego talent objawił się w całej pełni (nigdy przedtem nie zdarzyło się w Polsce, by junior został mistrzem wśród seniorów!) zawirowania polityczne zwichnęły mu sportową karierę. Przyszedł marzec 1968 i Jerzy Lewi, którego nazwisko stało się dla niektórych dowodem jego winy, znalazł w polu obserwacji sił porządkowych socjalistycznego państwa. Poznał „od środka" widok komisariatów Milicji Obywatelskiej. Nie pomogło nawet wsparcie wpływowego Jerzego Putramenta, w owym czasie prezesa związku szachistów.
Wkrótce matka Lewiego wyemigrowała z Polski, co jeszcze powiększyło jego wewnętrzny zamęt. W roku 1969 Jerzy wyjechał na turniej do Aten, by już więcej nie wrócić do kraju. Osiedlił się w Szwecji, grał w szachy, próbował podjąć studia, ale wiele jego poczynań nosiło odtąd piętno chaosu.
Nocą 30 października 1972 Jerzy Lewi wychodzi na szosę koło Lund i ginie pod kołami rozpędzonego samochodu. Zawiniły narkotyki, alkohol, czy też lekkomyślność, brawura lub nieuwaga? A może zawinił Marzec '68, miesiąc manifestacji o wzniosłe cele, który stał się również synonimem karierowiczostwa i podłości?
