

Pekińska koma
Parametry
- Stan
- Nowy
- Faktura
- Faktura VAT
- Wydawnictwo
- Zysk i S-ka
- Wydanie
- Standardowe
- Okładka
- miękka ze skrzydełkami
- Waga (z opakowaniem)
- 0,668 kg
- Wysokość produktu
- 20 cm
- Szerokość produktu
- 13 cm
- Numer wydania
- 1
- Autor
- Ma Jian
- Liczba stron
- 704
- Tytuł
- Pekińska koma
- Rok wydania
- 2 010
Opis produktu
Pekińska koma

- Autor: Jian Ma
- Wydawnictwo: Zysk i S-ka
- Rok wydania: 2010
- Ilość stron: 708
- Format: 14.5x20.5cm
- Oprawa: Miękka ze skrzydełkami
- EAN: 9788375064681
Maj 1989. Dziesiątki tysięcy studentów przybywają na plac Tiananmen w sercu Pekinu. To początek powszechnych demonstracji na rzecz reform. Wśród protestujących jest też doktorant Uniwersytetu Pekińskiego, Dai Wei. Pomaga w organizacji strajków i wspiera przyjaciół aż do 4 czerwca, kiedy to przypadkowa kula trafia go w głowę. Dai Wei zapada w śpiączkę na dziesięć lat. Jego ciało staje się więzieniem, z którego może uciec jedynie dzięki wspomnieniom o ojcu, o pierwszej miłości, o szkole i uczelni. W śpiączce Dai Wei nie może się ruszać, nic nie widzi, ale za to słyszy wszystko, co dzieje się wokół: heroiczne wysiłki opiekującej się nim matki, dążenie władz do ukrycia jakichkolwiek wzmianek na temat masakry na Tiananmen, opowieści przyjaciół o radzeniu sobie w kapitalistycznych Chinach.Pekińska koma porusza takie zagadnienia jak historia, pamięć, wolność - podstawowe wartości społeczne, a zarazem fundamentalne prawa, bez których jednostka nie może istnieć. A jednocześnie jest to powieść ukazująca piękno małych rzeczy: szumu drzew, smaku potraw, zapachu kobietyJeden z najważniejszych i bezkompromisowych głosów w międzynarodowej literaturze.Gao Xingjian, laureat literackiej Nagrody NoblaEpicka powieść, która porusza sumienie i każe wierzyć, że relacja człowieka, który był świadkiem, jest ważna.Tom Cooper, St. Louis Post-Dispatch"Książka o niezwykłej mocy oddziaływania, z kronikarską dokładnością rejestruje przerażające wydarzenia za rządów Mao oraz późniejsze. Wysokie miejsce w panteonie literatury dysydenckiej.Michiko Kakutani, The New York Times
