

Rok, w którym nie umarłem

Parametry
- Stan
- Nowy
- Faktura
- Faktura VAT
- Wydawnictwo
- Agora
- Stan opakowania
- oryginalne
- Język
- polski
- Okładka
- twarda
- Waga (z opakowaniem)
- 0,264 kg
- Wysokość produktu
- 21 cm
- Szerokość produktu
- 13 cm
- Numer wydania
- 1
- Autor
- Mikołaj Grynberg
- Liczba stron
- 144
- Tytuł
- Rok, w którym nie umarłem
- Rok wydania
- 2 025
- ISBN
- 9788383802671
- Nośnik
- książka papierowa
- Gatunek
- Proza
Opis produktu
Rok, w którym nie umarłem

Zapiski z niespodziewanego końca i powrotu „Mikołaj napisał książkę o życiu. Bo jak się pisze o umieraniu, to jednak jest o życiu. Bardzo dużo miłości do życia jest w tej książce i sporo strachu przed śmiercią. Jest nawet o matematycznym wzorze na czas, który pozostał do dożycia. Jeśli zaś jest w tej książce sama śmierć, to tylko tych, co umarli. Niedawno, jak rodzice albo dziadkowie, albo dawniej, ci zabici w zagładzie. Poruszająca książka, trochę smutna, nawet gdy zabawna. Trzeba przeczytać”. – Andrzej Leder „Polska literatura ma szczęście do zawałów. Po Białoszewskim do szpitala trafił Mikołaj Grynberg. W swoją przejmującą opowieść włożył całe serce; świetnie dało sobie radę. Są tu łzy i jest dużo śmiechu. Tak płacze i tak się śmieje tu i teraz Mikołaj, ale też w Mikołaju płacze nad człowiekiem i śmieje się z niego Demokryt. Co nam pozostaje? Badać się, jeździć na rowerze, czytać (teraz Grynberga), nie wstydzić się łez (bo tam, gdzie łzy, tam miłość) i się śmiać (bo śmiech to nasz jedyny oręż)”. – Marek Bieńczyk „Książka o hierarchii spraw, o lęku zupełnie niezależnym od postępu medycyny i o rozmowie, która może toczyć się poza słowami. Do odczytania na wiele sposobów”. – prof. Janina Stępińska – kardiolog, Prezes Polskiego Towarzystwa Kardiologicznego w latach 2011–2013
Zapiski z niespodziewanego końca i powrotu „Mikołaj napisał książkę o życiu. Bo jak się pisze o umieraniu, to jednak jest o życiu. Bardzo dużo miłości do życia jest w tej książce i sporo strachu przed śmiercią. Jest nawet o matematycznym wzorze na czas, który pozostał do dożycia. Jeśli zaś jest w tej książce sama śmierć, to tylko tych, co umarli. Niedawno, jak rodzice albo dziadkowie, albo dawniej, ci zabici w zagładzie. Poruszająca książka, trochę smutna, nawet gdy zabawna. Trzeba przeczytać”. – Andrzej Leder „Polska literatura ma szczęście do zawałów. Po Białoszewskim do szpitala trafił Mikołaj Grynberg. W swoją przejmującą opowieść włożył całe serce; świetnie dało sobie radę. Są tu łzy i jest dużo śmiechu. Tak płacze i tak się śmieje tu i teraz Mikołaj, ale też w Mikołaju płacze nad człowiekiem i śmieje się z niego Demokryt. Co nam pozostaje? Badać się, jeździć na rowerze, czytać (teraz Grynberga), nie wstydzić się łez (bo tam, gdzie łzy, tam miłość) i się śmiać (bo śmiech to nasz jedyny oręż)”. – Marek Bieńczyk „Książka o hierarchii spraw, o lęku zupełnie niezależnym od postępu medycyny i o rozmowie, która może toczyć się poza słowami. Do odczytania na wiele sposobów”. – prof. Janina Stępińska – kardiolog, Prezes Polskiego Towarzystwa Kardiologicznego w latach 2011–2013
