

Cuda Ojca Pio
Parametry
- Stan
- Nowy
- Faktura
- Faktura VAT
- Wydawnictwo
- Wydawnictwo WAM
- Stan opakowania
- oryginalne
- Język
- polski
- Okładka
- miękka
- Waga (z opakowaniem)
- 0,304 kg
- Wysokość produktu
- 2,2 cm
- Szerokość produktu
- 15 cm
- Numer wydania
- 1
- Autor
- Renzo Allegri
- Liczba stron
- 320
- Tytuł
- Cuda Ojca Pio
- Rok wydania
- 2 015
- ISBN
- 9788327701589
- Nośnik
- książka papierowa
- Gatunek
- Wiara, duchowość
Opis produktu
Niniejsza książka opisuje wszystkie te zjawiska, które do San Giovanni Rotondo przyciągały tłumy i o których mówiono jako o cudach Ojca Pio: stygmaty – krwawiące przez pięćdziesiąt lat rany, których żadnemu z lekarzy nie udało się wyleczyć bądź wyjaśnić; tajemniczy zapach roztaczający się wokół osoby zakonnika; temperatura ciała osiągająca 48.5° C, nigdy przedtem nie odnotowana w historii medycyny; zdolność odczytywania myśli innych osób i przepowiadania przyszłości; ekstazy; rozmowy z umarłymi; wizje istot nadprzyrodzonych; nadzwyczajny dar nawracania (jak w przypadku kilku słynnych postaci ze świata kultury); wreszcie niezliczone i głośne uzdrowienia. Wszystko to opowiedziane zostało językiem jasnym i potoczystym. Zaskakujące fakty, relacje naocznych świadków, pamiętniki, listy, poufne sprawozdania składają się na mozaikę wydarzeń racjonalnie niewytłumaczalnych, a przy tym niesamowicie wciągających. „Brat ze stygmatami” spędzał większą część swego czasu w konfesjonale. Nie wygłaszał ani kazań, ani wykładów, ani też nie był misjonarzem. Wysłuchiwał spowiedzi osób zwracających się do niego o duchową poradę. Był „lekarzem dusz”. Każdego dnia przy konfesjonale Ojca Pio dokonywały się nawrócenia, nadzwyczajne cuda, które na zawsze pozostaną w ukryciu przed ciekawością ludzką. Czasami jednak, kiedy dotyczyły one bardzo znanych osób, działy się jakby na oczach ludzi, stawały się publiczną tajemnicą. „Ojcze, nie wierzę w Boga” – powiedział mu kiedyś pewien mężczyzna. „Cóż, mój synu, za to On wierzy w ciebie” – odparł mu z uśmiechem Ojciec Pio. Inny znowuż rzucił mu się do stóp i z twarzą w dłoniach powtarzał: „Ojcze, strasznie grzeszyłem”. Zakonnik, głaszcząc penitenta po włosach, powiedział: „Mój synu, zbyt dużo Go kosztowałeś, by cię teraz miał opuścić”. „Idąc razem z Ojcem Pio, mogłem zamienić z nim parę słów. Sądzę jednak, iż była to najdłuższa z wszystkich moich rozmów, ponieważ rozpoczęty wtedy dialog trwa nieprzerwanie.”

